Wywiad z Mistrzem Polski “American Dart” Piotrem Laskiem
Jesteś znany w środowisku darta, ale na pewno nie przez wszystkich, czy mógłbyś się nam bliżej przedstawić. Co robisz na co dzień i co cię pasjonuje oprócz gry w darta?
- mam 28 lat jestem żonaty, mam dwoje dzieci, urodziłem się i mieszkam w Choszcznie. Praktycznie cały wolny czas poświęcam rodzinie i grze w lotki.
Jak zaczęła się Twoja przygoda z
dartem?
Był to jak w większości takich sytuacji przypadek. 2,5 roku temu kolega przywiózł tarczę wiszącą. W domu ustawiałem ją na regale i rzucałem, oczywiście niewiele wtedy wiedziałem o przepisach tak więc była to bardziej zabawa jak sport.
Kiedy postanowiłeś na poważnie zająć się dartem?
- Pamiętam dokładnie było to 1 lutego 1998 r. , a więc niedługo będzie dwa lata jak tą grę zacząłem traktować poważnie. Wtedy wystartowałem w pierwszych zawodach i tak jest do dzisiaj.
Nie wiem czy pamiętasz, że niewiele brakowało a nie miał byś możliwości zdobycia tytułu Mistrzowskiego?
Nie pamiętasz a więc Ci przypomnę, Turniej okręgowy w Gorzowie (II runda eliminacji) pierwszy pojedynek z Górskim z Gorzowa i od razu porażka. Po trzech wygranych pojedynkach z lewej strony grasz z Kokowskim. Po dwóch legach remis, w trzecim przewagę uzyskuje przeciwnik i tylko “rzutem na taśmę” ratujesz się przed wyeliminowaniem z turnieju.
- pamiętam ten pojedynek, faktycznie przeciwnik napędził mi stracha z tym, że gra w lotki to nie tylko rzucanie w trakcie pojedynku po 120-180 pkt. ale przede wszystkim rzucanie końcówek czyli podwójnego zakończenia oraz odporność psychiczna.
Muszę przyznać, że faktycznie tak było, w sytuacjach najtrudniejszych jesteś bardzo spokojny, a rzuty Twoje są bardzo precyzyjne. Rzuty double out można wytrenować a skąd bierze się spokój?
- Po prostu jestem bardzo spokojnym człowiekiem mam, ustabilizowane życie wspaniałą rodzina tak więc nie mam powodów do nerwów i stresów. Ponadto nie dążę do wygrywania za wszelką cenę a wtedy nie jest to takie stresujące.
Wróćmy do Warszawy, czy przed Mistrzostwami liczyłeś na sukces?
- myślę, że o wygraniu turnieju marzył każdy zawodnik, przecież po to jechali niejednokrotnie wiele kilometrów. Ja też po cichu liczyłem na suk
ces.
Spełniły się twoje marzenia, zostałeś Mistrzem Polski. Czy w trakcie turnieju miałeś jakiś moment zwątpienia?
- Muszę przyznać, że najwięcej problemów miałem z reprezentantem Siedlec Adamem Urbanem. Przed turniejem nie znałem tego zawodnika i nie spodziewałem się, że to właśnie On napędzi mi najwięcej strachu. Bardziej obawiałem się innych graczy.
Finał Mistrzostw Polski był powtórką finału z turnieju okręgowego w Gorzowie.
Tam też grałeś z Robertem z tym, że tam wygrałeś wyraźniej?
Robert to bardzo dobry gracz. Jest młody i wciąż robi postępy. Czas pracuje na jego korzyść. Już teraz czasami ze mną wygrywa. Mam nadzieję, że będzie on zawodnikiem wysokiej klasy, czego mu szczerze życzę.
Tytuł Mistrza Polski “American Dart” nie jest Twoim jedynym osiągnięciem?
- oprócz zdobytego dzisiaj tytułu jestem Wicemistrzem Polski w darta angielskiego (Katowice), w roku 1999 wygrałem ranking PZD, a w obecnym jak na razie przewodzę na liście rankingowej. Byłem uczestnikiem M.Ś. w Hiszpanii, niestety w 501 bez sukcesów, za to w cryckieta znalazłem się w ósemce.
Były to pierwsze nasze zawody organizowane na taka skalę, jesteśmy ciekawi jak zadaniem zawodnika, który brał udział w wielu turniejach wypadliśmy jako organizatorzy?
- muszę szczerze powiedzieć, że był to jeden z lepiej zorganizowanych turniejów i nie jest to tylko moja opinia ale wielu zawodników. W takich turniejach naprawdę chce się startować.
Liczymy, że w przyszłości będziemy mieli okazję spotkać się na turniejach darta amerykańskiego. Kończąc życzę wielu sukcesów zarówno sportowych jak i w życiu prywatnym.
- Dziękuję za życzenia i na pewno jak tylko będę miał okazję wystartuję w zawodach “Amarican Dart”.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Marek Guth